Puszki szmerowe Montessori – tanie, trwałe i estetyczne DIY

Uwielbiam pomoce Montessori prawie tak samo bardzo jak instrumenty, ale jest z nimi dokładnie taki sam problem – kosztują. Nie żalę się – muszą kosztować, bo dokładnie tak samo jak w przypadku instrumentów są najczęściej wykonane z drewna lub innych fajnych surowców, za które chętnie bym i nawet zapłaciła, ale tu dobra książka, tam instrument, porządne klocki, drewniane pomoce i robi się przerażająca sumka. Stali bywalcy bloga znają już moje zamiłowanie do instrumentów DIY – zrób to sam. Teraz kiedy znacie już tego zamiłowania kulisy 😉 nie zdziwi Was, że z pomocami Montessori też kombinuję. I polecam to gorąco!

Na tapetę weszło więc coś co kusiło mnie od dawna – rzecz jasna – szmerowe/dźwiękowe puszki.

W oryginale wyglądają tak:

Każda para (niebiesko-czerwona) brzmi inaczej. Trzeba je połączyć używając słuchu. A kiedy parę znajdziemy, można się samemu skontrolować korzystając z kolorowych kropeczek na spodzie. Jako, że każda para walców wypełniona jest innym materiałym sypkim od zawsze wiedziałam, że chcę dla moich dzieciaków coś takiego choćby dlatego, ze to w sumie takie instrumenty. Innym sposobem wykorzystania puszek jest ustawianie ich w kolejności np.: od najgłośniejszego do najcichszego. Rewelacja dla pamięci słuchowej i koncentracji. Ale na taką pomoc należy przeznaczyć od 80 do 150 zł. I tu właśnie pojawiła się moja motywacja do stworzenia własnych puszek.

Jako, że mamy w domu całkiem sporo ręcznie robionych shakerów wiem, że taki sposób wykonania jest naprawdę trwały.

POTRZEBUJEMY:

  • 10 rolek po papierze toaletowym – choć ja przyznaję, że poszłam w tubę o podobnych wymiarach, ale grubszej ściance bo wiem, że wtedy ścianki nie powyginają się z czasem – takie tuby są często w środku jakiegoś materiału, albo rolki papieru
  • 20 balonów (po 10 w dwóch kolorach)
  • taśmę izolacyjną (dobrze trzyma)
  • nożyczki
  • dowolne wypełnienie

Ja zdecydowałam się na:

  • dzwoneczki – bo mi zostały z projektu Janczary DIY 
  • pistacje – których nie dało się otworzyć
  • makaron – bo tak miałam ni w pięć nie w dziewiętnaście
  • korale „perły” – bo mi dziecko rozwaliło naszyjnik
  • brązowy ryż – bo nikt go w domu nie chce jeść

Z balonami sprawa wygląda tak. Można zdecydować się na dwa kolory – wtedy puszki mają jednakowe zakończenia dwóch stron i nie ma możliwości sprawdzenia „poprawności” znalezionej pary inaczej jak tylko słuchem. I dobrze bo w tej pomocy nie chodzi o to, żeby się nie pomylić i nawet nie tak bardzo o to, żeby tę parę znaleźć – jak właśnie o uważne słuchanie. Jeśli więc dziecko miało by skręcać z ciekawości żeby zajrzeć pod spód, albo pokusa, by sprawdzić wzrokiem byłaby dla niego  zbyt duża to to rozwiązanie sprawdzi się idealnie. Ale można też zrobić taki myk jaki Wam przedstawiam poniżej, żeby dwa kolory (np. niebieski i czerwony) były tylko na jednym końcu a na drugim pary innych kolorów podpowiadały, gdzie dźwięki są rzeczywiście takie same. Mój trzy i pół latek nie ma ciągot, by takie wyzwania „zhakować”, więc zdecydowałam się właśnie na to rozwiązanie.

Oznacza to 10 balonów (5 niebieskich + 5 czerwonych) + 10 balonów (5 par kolorów)

Odcinamy szyjki balonów.

I naciągamy na rolki.

Zabezpieczamy taśmą

A następnie ustawiamy parami i wypełniamy

Nie ruszając z miejsca – łatwo się tu pomylić – naciągamy balony tego samego koloru na każdą parę i zabezpieczamy taśmą. Tym razem jednak musi być to jednakowy kolor taśmy dla wszystkich rolek, i dochodzić musi ona do samego końca tak, by nie widać było koloru balona na drugim końcu

I tak puszki szmerowe są gotowe!

W moim przypadku z jednej strony (takiej gotowej do zabawy) wyglądają następująco:

(wiem, że gdybym chciała poważnie sprawę potraktować i zrobić je sama, a nie z dzieciakami to mogłyby wyglądać znacznie ładniej 😉 ale nie mogłam im odebrać tej frajdy )

a tak z drugiej:

Ewidentnie widać jakie są pary. Balony można też było mocniej naciągnąć, że się nie robił taki dzióbek. Ale dobra 😉

 

Trzy i pół latek słucha, paruje, ustawia z wielką radością i przez dłuższy czas.

Półtoraroczniak podchodzi do tematu swobodnie 😉 A na koniec wykorzystujemy je do grania traktując jako instrumenty.

„Zabawka” doskonała.

Stówka w kieszeni.

Lubię to 🙂

Ktoś jeszcze to lubi?

 


Anna Weber – założycielka Pomelody. Jej pasją jest tworzenie wartościowych muzycznych narzędzi, które połączą rodzinę, pomogą dostrzec piękno tej pozawerbalnej muzycznej komunikacji i radość wspólnego, rodzinnego tworzenia. Jest żoną, mamą trójki synów: Antka, Stefcia i Józka, kompozytorką, licencjonowaną nauczycielką różnych programów muzycznych. Od prawie 10 lat prowadzi zajęcia z dziećmi i dorosłymi (szkolenia dla nauczycieli, warsztaty dla rodziców). Wraz z Olą Woźniak prowadzi na YouTube kanał Mama Lama.