5 sposobów na dobry poranek

Przeżyła to prawdopodobnie każda z mam. Dzieci obudziły się za wcześnie i w złym humorze. Próbujesz zrozumieć jak to się stało, że nie kupiłaś bananów (lub czegokolwiek innego, co rano ratuje Twoje życie) oraz jak to możliwe, że wczoraj znowu nie położyłaś się spać wcześniej. I to poczucie, że tego dnia nie da się już uratować…

Mam wrażenie, że w ostatnim czasie przeżywałam takich dni znacznie więcej. Myślę, że nie bez znaczenia jest fakt, że ostatnio gdy wstajemy jest  jeszcze ciemno. Postanowiłam, w każdym razie, że trzeba coś z tym zrobić. Podzielę się więc kilkoma „technikami”, które po prostu się u nas sprawdziły i zostaną z nami na dłużej.

Przytul dziecko

Jeśli do tej pory tego nie robiłaś, po prostu rozpocznij dzień od przytulaska. Bo nie chodzi tu tylko o przyjemne uczucie dotyku, uścisku. Przytulanie prowadzi do uwolnienia się oksytocyny, czyli hormonu miłości. Nie ma chyba lepszego pomysłu na dobry początek, nieciekawie zapowiadającego się dnia, niż przyjemna, fizycznie odczuwalna dawka miłości. Zarówno dla dziecka jak i dla mamy!

Znajdź powód do śmiechu

To wymaga wiele wysiłku gdy samym wcale do śmiechu nam nie jest. Ale w ostatecznym rozrachunku warto się przemóc. Kiedy widzisz, że dziecko jest w TYM nastroju – nie brnij dalej. Zrób jakby krok do tyłu. Znajdź lub sprowokuj jakąś rzecz, która Was rozśmieszy. W przypadku maluszka odegraj scenkę w której nie wiesz np jak i gdzie założyć skarpetkę, spróbuj wciągnąć ją na rękę, na głowę, zapytaj ostatecznie gdzie powinna trafić skarpetka. Gdy dziecko jest starsze udaj, że nie możesz trafić papierkiem do kosza, próbuj kilkakrotnie, aż w końcu poproś go o pomoc. Sama wiesz najlepiej jaką czynność wykorzystać by rozśmieszyć swoje dziecko. Ja mówię tylko, że warto.

Poświęć 10 minut na zabawę

Jakkolwiek wydaje się to absurdalne by, w okresie największego „niedoczasu”, „marnować” czas na zabawę, okazuje się, że może być to inwestycja, która się zwróci! Takie rozwiązanie sugeruje Kate Orson w swojej książce: Tears Heal: How to listen to your child i takie też paradoksalnie sprawdza się u nas! Chodzi o czas, podczas którego możesz okazać dziecku czułość i zainteresowanie. W naszym przypadku wystarczyło wspólne czytanie kilku książeczek, albo krótka wspólna zabawa klockami. I nie musiał być to wcale czas obdarzania ich jakąś niepodzielną uwagą. W tych warunkach, jak pisze autorka przytoczonej książki, gdy dzieci są szczęśliwe i związane z rodzicem, bardziej prawdopodobne jest, że będą chętne do współpracy w dalszej części dnia. U nas działa jak magiczna różdżka.

Daj dziecku jakiś wybór

To może być wybór tego co chce zjeść, ale u nas sprawdza się nawet taka ograniczona forma: oferuję dwa zestawy ubrań do wyboru (czasem jest to nawet tylko jeden element np. Bluza czy sweter). Tym sposobem wciąż mamy kontrolę nad tym czy ubiór jest odpowiedni, ale maluch jest niejako wzmocniony przez możliwość samostanowienia.

Włącz muzykę

Muzyka ma moc, by rozładować napięcie i nazywając rzeczy po imieniu poprawić humor. I znowu działa to w obie strony: pomaga zarówno dziecku jak i nam. Ja traktuję to nawet jako poranny fitness. Stworzyłam nam taką krótką playlistę, która działa zawsze. Znajdują się na niej:

Do pierwszych dwóch tańczymy (klaszczemy/gonimy się po mieszkaniu/ćwiczymy/szykujemy śniadanie – w zależności od potrzeb) i śpiewamy. Ostatnia piosenka trochę nas już wycisza, ale co najważniejsze mam ze starszym taką umowę, że służy ona do odmierzenia czasu przeznaczonego na ubieranie się (to trzylatek, więc wszystko na luzie rzecz jasna, kiedy z jakimś elementem garderoby ma ewidentny problem, to po prostu puszczamy tę piosenkę raz jeszcze). I to chyba był największy strzał w dziesiątkę w naszym przypadku, ponieważ gdy udaje mu się to zrobić, to poczucie dumy rysujące się na jego twarze jest nie do opisania.

Mam nadzieję, że te sposoby sprawią, że i Wasze dzieciaki będą miały łatwiejsze poranki. Natomiast mogę zaręczyć, że po takim 10 minutowym secie piosenek polepszających nastrój, nawet jeśli dzieci to nie ruszy to przynajmniej Mamy odzyskają wiarę w to, że to może być dobry dzień 😉

 


Anna Weber – założycielka Pomelody. Jej pasją jest tworzenie wartościowych muzycznych narzędzi, które połączą rodzinę, pomogą dostrzec piękno tej pozawerbalnej muzycznej komunikacji i radość wspólnego, rodzinnego tworzenia. Jest żoną, mamą trójki synów: Antka, Stefcia i Józka, kompozytorką, licencjonowaną nauczycielką różnych programów muzycznych. Od prawie 10 lat prowadzi zajęcia z dziećmi i dorosłymi (szkolenia dla nauczycieli, warsztaty dla rodziców). Wraz z Olą Woźniak prowadzi na YouTube kanał Mama Lama.